Przejdź do głównej zawartości

Wilk

 

Wilk

 

Patrzę na matkę.

Łbem wskazuje las —

— Już czas.

 

Opuszczam głowę,

zerkam w bok -

jej oczy zimne.

 

— Musisz —

warczy -

zaciska kły.

Echo

warkot niesie.

 

Podkulam ogon,

biegnę w dal.

 

Las wita

swoim mrokiem.

 

Nozdrzami węszę,

spinam grzbiet —

tego uczyła

matka.

 

Biegnę —

wiatr pieści

moją sierść.

 

Coś błyska

wśród zieleni.

 

Podchodzę

nisko.

 

Rozwartą paszczę

widzę.

 

Zapuszczę się

daleko w głąb -

odetchnę tam.

 

Mijam konary

starych drzew,

błękitną rzeczki wstęgę.

Migają cienie.

Mija czas.

 

Wolności czuję woń.

 

Zapada noc

i ciemność z nią,

lecz dobrze widzę

w mroku.

 

Nie straszna noc,

gdy oczy mam

i czujny słuch,

a do obrony

zęby.

 

Usypia noc,

kołysze las,

drzewa szepczą

wiekową pieśń:

 

— Mój wilku młody,

jużeś z nas.

Dorota D. marzec 2026


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Aura

  Miłość ma ciepłe dłonie, jest niespieszna. Patrzy i widzi, dostrzega. Jest tylko ta chwila. Uśmiech zakwita. Gest płynie. Słowa leczą. Dwoje ludzi. Wspólna przestrzeń. Jedno pole. Obowiązek jest zimny. Z automatu. Robi, co musi. Słowa ranią. Martwe oczy nie widzą. Lepkie, smoliste powietrze. Dwa zjeżone pola. Bez części wspólnej. Rozłam. Miłość jest wyborem. Obowiązek — trwaniem. A trwanie bez serca zamienia żywe ciała w puste formy.

Ty, która przychodzisz

  Ty, która przychodzisz bez zaproszenia, nie pytasz o status, o wiek, o plany na jutro.   Uczciwa. Bezkompromisowa. Nieprzekupna.   Ty, której jedni się boją, a inni wyczekują. Nieugięta.   Wybierasz sama — czas, miejsce, osobę.   Dla jednych jesteś wrogiem. Dla innych wybawieniem. Dla nielicznych — kochanką ekstatyczną, żegnaną krzykiem ciemności.   Noc Mała Śmierć Otula czernią i cieniem codziennie.   Odchodzi dzisiaj. Jutra nie ma. Jeszcze.   Nowy cykl. Poranek. Trochę inna Ja.   Ty niezmienna — ukryta pod powiekami — Czekasz.   02/03/2026 Dorota D.

Szarość

  Szarość  szary dzień ludzie bloki szkoła praca dom sama razem sama po cyklu kolejny kolejny szarość Dorota D. marzec 2026   Ten wiersz powstał ze wspomnień uczuć i refleksji (mnie kiedyś), obserwacji powtarzalności codzienności.