Przejdź do głównej zawartości

Miłość vs obowiązek

 


Dziś w sklepie zobaczyłam scenę, która przez chwilę wyglądała jak pocztówka z rodzinnej miłości.

Przy kasie stał około osiemdziesięcioletni mężczyzna. Powolny, skupiony na drobnych monetach. Obok niego syn — około pięćdziesiątki. Pakował zakupy, zapłacił za pizzę, przejął torbę. Pomyślałam: ładny obraz. Opieka. Uważność. Tak to powinno wyglądać.

A potem usłyszałam ton.

„No, obudził się…” — rzucone pod nosem, z irytacją, której nie da się pomylić z żartem.

W jednej chwili coś się odsłoniło.

Gest był poprawny.
Twarz — już nie.

I pomyślałam, jak łatwo pomylić obowiązek z miłością.

Ruchy są identyczne.
Torba podana.
Rachunek zapłacony.
Drzwi przytrzymane.

Różnica nie jest w geście.
Jest w spojrzeniu.

Obowiązek robi to, co trzeba.
Miłość widzi człowieka.

Tak samo może wyglądać małżeństwo.

Dom jest.
Dzieci są.
Kredyt się spłaca.

Z zewnątrz wszystko się zgadza.

W środku — warczenie.
Zmęczenie.
Brak szacunku.

Nie ma dramatu.
Jest trwanie.

Ale trwanie to nie to samo co życie.

Obowiązek utrzyma konstrukcję.
Nie utrzyma relacji.

Bez czułości zostaje tylko poprawność.
A poprawność nigdy nie była synonimem miłości.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Aura

  Miłość ma ciepłe dłonie, jest niespieszna. Patrzy i widzi, dostrzega. Jest tylko ta chwila. Uśmiech zakwita. Gest płynie. Słowa leczą. Dwoje ludzi. Wspólna przestrzeń. Jedno pole. Obowiązek jest zimny. Z automatu. Robi, co musi. Słowa ranią. Martwe oczy nie widzą. Lepkie, smoliste powietrze. Dwa zjeżone pola. Bez części wspólnej. Rozłam. Miłość jest wyborem. Obowiązek — trwaniem. A trwanie bez serca zamienia żywe ciała w puste formy.

Ty, która przychodzisz

  Ty, która przychodzisz bez zaproszenia, nie pytasz o status, o wiek, o plany na jutro.   Uczciwa. Bezkompromisowa. Nieprzekupna.   Ty, której jedni się boją, a inni wyczekują. Nieugięta.   Wybierasz sama — czas, miejsce, osobę.   Dla jednych jesteś wrogiem. Dla innych wybawieniem. Dla nielicznych — kochanką ekstatyczną, żegnaną krzykiem ciemności.   Noc Mała Śmierć Otula czernią i cieniem codziennie.   Odchodzi dzisiaj. Jutra nie ma. Jeszcze.   Nowy cykl. Poranek. Trochę inna Ja.   Ty niezmienna — ukryta pod powiekami — Czekasz.   02/03/2026 Dorota D.

Szarość

  Szarość  szary dzień ludzie bloki szkoła praca dom sama razem sama po cyklu kolejny kolejny szarość Dorota D. marzec 2026   Ten wiersz powstał ze wspomnień uczuć i refleksji (mnie kiedyś), obserwacji powtarzalności codzienności.